Dowód cyfrowy

W minioną środę dane nam było spotkać się na ostatnim w tym roku akademickim spotkaniu merytorycznym. Tym razem gościliśmy w kole pana Tomasza Zaborowskiego, biegłego z zakresu informatyki.
Każdy z nas, włącznie z Szanownym Czytelnikiem, czytającym na swym ekranie niniejsze słowa, posługuje się na co dzień sprzętami elektronicznymi. Komputer, tablet, smartfon. Dodatkowo wiele osób korzysta z wszędobylskich serwisów społecznościowych. Zwykle także nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele informacji o sobie w ten sposób pozostawiamy. Co innego jednak wiedzieć o istnieniu pożądanych śladów, a co innego umieć je odczytać. Tutaj na scenę wkracza biegły informatyk.
Specyfika informatyki wywołuje pewne trudności w opiniowaniu. Informacje nieraz bywają kodowane, a deszyfracją zajmuje się tylko jedna firma na rynku, która zresztą wprowadziła owo, prawnie chronione, zabezpieczenie. Problem pojawia się w sytuacji, gdy postępowanie toczy się przeciwko takiemu podmiotowi, a dowodem mogą być dane szyfrowane przy użyciu jego technologii. Oprócz tego wiedza informatyczna ma charakter stricte specjalistyczny, zatem wiedza sędziego uzależniona jest od dokładności i przejrzystości opinii wydanej przez biegłego. Te jednak nie zawsze są idealne.
Nie znaczy to jednak, że biegły informatyk, niczym dworkinowski sędzia-Herkules, sam jeden rozwiąże każdą sprawę, gdzie ślady utrwalone są w formie elektronicznej. Na początku trzeba wszak wytypować podejrzanych, przygotować prawdopodobną wersję wydarzeń, czyli dokonać czynności ściśle kryminalistycznych. O winie zaś decyduje jak zawsze sąd, zatem opinia biegłego to tylko jedno z ogniw w łańcuchu dochodzenia do prawdy.
Nasz Gość poruszył oprócz tego wiele niezwykle ciekawych zagadnień, których nie sposób tutaj wymienić. Wypada tylko wspomnieć o problematyce nagrań z monitoringu, bezpieczeństwa w sieci oraz dokumentowaniu przestępstw za pośrednictwem internetu. Tematów wystarczyłoby spokojnie na kilka spotkań (o czym świadczy wizyta Pana z portierni, który przypomniał nam, że do zamknięcia budynku zostało 15 minut; niniejszym serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy za wyrozumiałość!), niewykluczone zatem, że koło powróci do tej tematyki. To już jednak historia na zupełnie inną opowieść, zatytułowaną „rok akademicki 2014/2015”. Do zobaczenia w październiku!

Jakub Kret

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *