Oględziny z perspektywy medycyny

Środowym popołudniem spotkaliśmy się w budynku przy ul. Olszewskiego, aby wysłuchać prelekcji dr. n. med. Filipa Bolechały, medyka sądowego z krakowskiego Zakładu Medycyny Sądowej. Temat wystąpienia został okrojony do problematyki oględzin miejsca zdarzenia z punktu widzenia medycyny, dzięki czemu temat ten został wyczerpująco omówiony. Wydawać by się mogło, że zacni członkowie znakomitego gremium, jakim niewątpliwie jest Koło Kryminalistyki, powinni wykazać znudzenie dobrze znanym tematem oględzin. Nic bardziej mylnego! Spojrzenie na sprawę oczami medyka sądowego pozwala poszerzyć swoją wiedzę na temat oględzin. Pan Doktor zwracał naszą uwagę na najważniejsze zasady postępowania ze zwłokami znalezionymi na miejscu zdarzenia. Powinny one być przekazane medykowi w stanie, w jakim zostały znalezione, zatem niedopuszczalne jest choćby wyciąganie przedmiotów tkwiących w ciele. Nie należy także przemieszczać zwłok bez konieczności, a z całą pewnością przy czynności takiej powinien być obecny medyk sądowy. Zasadność obecności medyka sądowego na miejscu zdarzenia to także ważka kwestia. Przede wszystkim należy zdawać sobie sprawę z faktu, że nie każdy zgon, do którego wzywana jest policja, musi być wynikiem działań przestępczych. O charakterze przyczyny śmierci należy wnioskować jednak z całokształtu okoliczności. Przykładowo brak zewnętrznych obrażeń nie musi wykluczać urazowego charakteru zgonu (i vice versa). Z kolei drastyczne okoliczności śmierci nie zawsze wiążą się z zabójstwem. Trzeba mieć świadomość, że samobójcy posiadają zdecydowanie większą inwencję w odbieraniu życia niż zabójcy. Oprócz tego na miejscu zdarzenia ważne jest umiejętne gospodarowanie zasobami ludzkimi oraz właściwy podział zadań. Nasz Gość okrasił swój wywód licznymi przykładami nietypowych zgonów, jak choćby zabójstwem, którego ofiara została umiejętnie rozkawałkowana na 800 kawałków. Niestety czas przeznaczony na spotkanie upłynął zbyt szybko. Choć dyskusja przeniosła się także poza mury Alma Mater Cracoviensis, to jednak żywimy nadzieję, że Pan Doktor zechce nas jeszcze zaszczycić swoją obecnością. Jeśli zaś wierzyć jego słowom, to na spotkanie takie nie trzeba będzie długo czekać.

Jakub Kret

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *